niedziela, 12 października 2008

Zdjęcia.

Dodam jeszczczę parę foteczek z ostatniego okresu : )
Muszę przynać ,że powoli staję się tutaj SUCH AN ARTSTIC SPIRIT


Poniżej zdjęcie wywołane przeze mnie !














Ja na swoim stanowisku haha :P














Plakat który zrobił furrorę : ?



















Ja jako pocztówka KANSAS hahaha




























Czyż nie widać zmian? .. :?




No i tak na zakończenie moje nice fake friends :-)
(Te pokolorowane :D)

sobota, 11 października 2008

2 miesiące..

Trochę sobie zaniedbałam tego bloga , ale to wszystko przez mój ciągły zły nastrój , brak czasu ,brak sił albo ochoty na cokolwiek ;P Nie chce mi się.. po prostu nie chce mi się NIC pisać ! A dlaczego?

Bo stwierdziłam ,że bez sensu jest się ciąglę użalać , nie sądzę ,że kogokolwiek to bardziej interesuje , no po za moją mamą :) A nawet jak interesuje to po jakimś czasie może stać się nudne(?) .

No ale tak po za tym .. mam za sobą 2 miesiące w Stanach.. Przede mną kolejne 8 ,wolę sobie nie uświadamiać ile to jest faktycznie te 8 mies.! Niby leci bardzo szybko .. Ale co z tego !? Nie takiej monotonni się spodziewałam , nie takich ludzi , nie (aż) takich męk i walki z samą sobą :P

Co do monotonni .. Podczas drogi do szkoły wykonuję codziennie tę samą czynność,której nie mogę wykonywać w domu , wydawałoby się ,że każdy normalny człowiek by na to pozwolił ale nie nie .. nie mieszkańcy domu 620 przy ulicy Cedar ;](nieeestety nie mogę ujawnić co to takiego PONIEWAŻ jeszcze przypadkiem znajdzie mojego bloga ktoś kto ma obecnie władzę nade mną i odeślą mnie do Polandii) , w szkole codziennie te same lekcje.. na początku mogłoby się wydawać mega super , ale po jakimś czasie zaczyna męczyć (nie mówię ,że wolałabym Polski system i 13 przedmiotów ..nie nie nie :D ,szkoła tutaj to dla mnie w sumie przyjemność) .Po szkole codziennie trening , i codziennie te same myśli {'Co ja tutaj robie?' 'nienawidze biegać,to mój ostatni trening!-nieee no nie ma mowy, musze.. inaczej przytyje 100 kg :o' przyszło co do czego , i tak przytyłam ,trochę bo trochę ale zawsze coś! mam prawo być zirytowana jeżeli wylewam z siebie ostatnie poty :P } Po treningu chwila odpoczynku ,masło orzechowe :D .. powrót Kryśki z pracy , powrót Stewka z pracy , supper (kolacja) , lekcje i spaćku .. i tak x5.

Osobą ,które są na wymianie i mają podobną sytuację może wydawać się że przesadzam , ale nie .. wcale nie., Głównego powodu mojego niezadowolenia, moich zmartwień i smutków niestety nie mogę opisać bo złamię regulamin programu .Bardzo mi przykro !

Mała wskazówka ..-są to ludzie , -dali mi szanse na poznanie USA , -nie płynie w nas jedna krew .. hahaha:D Chyba jasne o kogo chodzi?!

Co do weekendów , to wiadomo bez większych wrażeń :P .. raz lepiej raz gorzej , ostatnią sobotę spędziłam na kolejnym weselu , założę się ,że impreza po 19 się całkiem nie źle rozkręciła ale niestety nie miałam okazji się przekonać bo ;] . Dzisiaj cały dzień po za domem , w końcu znalazłam kompanke która jak do tąd wydaje się nie być FAKE !

Jutro nie mam szkoły ,bardzo ubolewam :P ale w sumie już mam jakoś zaplanowany ten dzień .Jak na razie zaczęłam żyć nową myślą , mam nadzieję ,że się ZIŚCI .. MUSI !!!!! :D

(Może będę miała okazję poczuć się jak Kevin sam w NY i pstryknąć taką fotkę BY MYSELF !!!: D )

wtorek, 2 września 2008

Adjust/culture shock/homesic :>

W pierwszy dzień poszłam do szkoły na 'orientation' wybrałam sobie przedmioty (Photograpfy,Spanish,English,Algebra,Art.,Geography,Am.History) + Cross Country practise :o .. Tak że wychodzę z domu o 7.45 i wracam ok. 17.15 :D .
Drugi dzień był straszny mieliśmy mieć lekcje a przez cały dzień chodziliśmy tylko z Auditorium na sale gim. i w kółko jakieś apele , nawet nie wiedziałam o czym mówią ;d No i zetknięcie się z angielskim mówionym przez ludzi w moim wieku ! .. max

Trzeci dzień -lekcje.. ciężko było mi zrozumieć cokolwiek z tego co mówili , nawet matma była ciężka nie wspomne już o Am.history .. ,nauczyciele super ,mili itd. nie to co w Polsce, ale co mi to pomogło.. Ogólnie szkoła wygląda jak na filmach , swojej szafki nie mogłam otworzyć przez następny tydzień .. ( bardzo skomplikowane ) przez cały czas prosiłam kogoś o pomoc ;p a i oczywiście nie moglam znaleźć żadnej klasy .Na lunchu czułam sie masakrycznie , siedziałam z grupką dziewczyn ale czułam sie jak 5 koło u wozu ;] .. nienawidze tego uczucia jednak tutaj spotykam się z tym DOSYĆ często .Nie wiem czy tylko ja mam takie odczucia ale te ich przyklejone Amerykańskie uśmiechy są żałosne.. (?)

Pierwszy weekend spedziłam w domu :) (pierwszy i nie ostatni ) .Kolejny tydzień w szkole minoł szybko , już go nawet nie pamiętam ..
Następny weekend był całkiem ok,w piątek była impreza ze szkoły , dla mnie masakra , myślę ,że dla wszystkich innych obcokrajowców również byłaby to masakra;d .W sobotę i niedzielę miałam 2-dniowe spotkanie wszystkich exchange students(pechowców) z Kansas, nad jakimś 'jeziorkiem' ,które wcale go nie przypominało ;P Trochę mi sie tam humor poprawił , bo spotkałam ludzi którzy mieli te same problemy co ja i wkońcu mieliśmy możliwość podzielenia sie tym :P Tam właśnie uświadomiłam sobie ,że NIE lubię amerykanów zdecydowanie preferuje imigrantów haha :D W niedziele udało mi się zachaczyć o małe zakupy w Salinie ale niestety był to bardzo ubogi 'mall'. Najbliższe miasto w którym można zrobić konkretne (;P)zakupy to Kansas City .. dziękuję .
























































Kolejny tydzień w szkole , trochę łatwiej , przyzwyczaiłam się do tego jak oni mówią , już bez żadnych problemów mogłam otworzyć szawkę i znelźeć klasy ;d Niby więcej znajomych ale poza szkołą 0 .. Ciężko jest złapać jakiś większy kontakt z ludźmi przez to ,że co godzine jesteś w innej klasie . Nie wiem, może mam za cięzki charakter (?) nie potrafię pchać się na hama i być nachalna ;/ ( Tak więc przyszli exchange studenci , jeżeli macie tą cechę zastanówcie się głębiej nad wyjazdem ;p )
3 (Już!) weekend spędziłam z roooodzinką , przyjechała host siostar z mężem , ooraz żona host brata z siostrą .Pojechaliśmy na American wedding ;d Ogólnie wesele oceniam na + , ale nie ma porównania z tymi w Polsce ! Gdyby moja host familly była bardziej rorywkowa myśle ,że mógłby to być naaaaaprawdę fajny wieczór ;p , ale MY skończyliśmy imprezka przed 21 :-) .














Widzicie , że moja przygoda z USA nie zaczęła się zbyt kolorowo , powiedziałabym nawet że dla mnie na czarno-biało :P Ale nie ma co się załamywać , mimo to , że spędzam 4 weekend przed komputerem , na skype . Wiem ,że niby nie pomaga mi to w nauce ang. ale jedynie przez to jeszcze tutaj jestem :D Na zakończenie tego posta powiem tak .. moje życię przewróciło sie o 180 '
<
peace>..




sobota, 30 sierpnia 2008

Lot Polska - USA

Co prawda piszę z 'małym' opóźnieniem , ale wcześniej nie miałam jakoś czasu ani ochoty na jakiekolwiek relacje z tego co przeżyłam ;P Ale na szczęście ochłonęłam i mogę podzielić się szczegółami tej jakże interesującej podróży..
Tak więc 11 Sierpnia '08 -wylot Tegel Airport Berlin 9.35 .No to czas pożegnania.. Chyba nie przesadzę jak napisze , że to był najsmutniejszy moment w moim życiu .Wiedziałam ,że będzie ciężko i było ..ale 100 razy bardziej niż myślałam ,możę dlatego że były tam ze mną wszystkie najważniejsze osoby : ( trochę popłakaliśmy i wybiła godzina 0 .. Samotne przejście przez bramkę było koszmarem !;p Godzina opóźnienia i widok moich <3 machających mi z balkonu już tylko mnie dobił ;d (Alee.. to dopiero początek .Na pocieszenie kilka zdjęć :) )


Planowany przylot do NY Newark - 12.45 (amerykańskiego czasu).
Było planowo wylądowaliśmy ok 13 , jednak okazało się , że nie możemy wyjść z samolotu .Ja z moją świetną znajomością ang. nie bardzo rozumiałam co Pan Steward mówi przez mikrofon ;], niemcy siedzący obok w ogóle zieloni :| Więc postanowiłam czekać , niestety to czekanie było za długie .W końcu zapytałam Stewardessy co jest 5 , wyjaśniłam sytuację ,że czekają mnie następne loty itd. .. Odpowiedziała ,że z powodu b.złych warunków klimatycznych wszystkie loty z NY są odwołane .. Ok mówi się trudno i żyję się dalej ..przecież muszą być przełożone (?) ;p
Po ok 1,5 h czekaniu wyszliśmy z samolotu udając się na odprawe, gdzie okazało się ,że to NIE TO LOTNISKO !(Wylądowaliśmy wcześniej bo samolot miał problemy! ) i tutaj zaczęło się prawdziwe piekiełko ..
Ze łzami w oczach przeszłam przez odprawe(myśląc ,że już po mnie ) na 'szczęście' pózniej podjechał po nas bus, który miał zawieźć nas na Newark .Podróż busem trwała ok 4 h .Na Newarku byliśmy ok 22 .Następnie cała grupa z opóźnionego samolotu staneła w kolejce po nastepne bilety. Żeby nie tracić dobrej passy dostałam bilet na 8 a.m : ) , za chwile jednak inny na 5 a.m ,ale bez miejsca siedzącego + wiadomość ,że miejsce na pewno będzie bo dużo samolotów jest opóźnionych -co było powodem mojej wielkiej radości . Tak więc pozwiedzałam troszkę lotnisko i usiadłam w 'poczekalni' .Ocy same mi się amykały ale jak tu spać jak masz ze sobą walizki z recami na nastepne 10 mies.?! Warta była b. cięęęęężka , w dodatku bez internetu bo nie moglam wykupić sobie hotspotu ;]

(Już widać efekty podróży ;d )




























Ok 3.30 zaczęłam zbierać się na odprawę do Houston .Przeszłam ją i ustawiłam sie pod terminalem.Wkońcu zbliżała się 5 ! Cała w skowronkach z uśmiechem na twarzy podaję panu bilet a on miłym głosikiem mówi mi ,NIESTETY NIE MOŻESZ LECIEĆ tym samolotem :)
...
Ok, pobiegłam do obsługi klijęta ,niestety bardzo cięzko było mi się wypowiedzieć ( roumiecie dlaczego :) ) Jednak dostałam następny bilet na 7.50 , również bez miejsca ,z zapewnieniem że na 100% lece. Nie, nie poleciałam ! (Możecie sobie już tylko wyobrazić moją postawę w tym momencie ) Dostałam NASTĘPNY bilet na 9.00 , do Washington D.C nastepnie - Houston i WICHITA !
Doleciałaam ! jednak nie o 15.30 11-go , lecz o 18 12-go sierpnia :D Na koniec nie zabrakło przygód , moje walizki przyleciały następnym samolotem , czekałam na nie jescze 2h .Ocywiście całą drogę byłam w kontakcie z mamą która razem e mną nie spała 44 h (buziaki dla niej :* )
Aaaale jestem ! USA/KANSAS/CONCORDIA 7,879,30 km od domu z obcą rodziną bez znajomych ale z laptopem ! :D ( zaczynam życie exchange studenta! )
Dom.













Pokój.















Szkoła.